EVIL RACCOONZ
18-7-2010
18:51:45
W związku z licznymi prośbami osób wewnątrz Legionu zakładam ten wątek. Ma on na celu przedyskutowanie i ewentualne założenie quasi-speedowego związku działającego jako część Legionu Chotomów. Poniżej w punktach napisałem jak ja to widzę. Zapraszam do przeczytania i wypowiedzenia własnego zdania. Żaden z poniższych punktów nie jest ostateczny.
1. Chciałbym, żeby związek ten miał charakter dość luźny, niedzielny. Nie taki, jak normalne drużyny speedowe. Czyli – żadnych (lub prawie żadnych) treningów, żadnych spinek. Będę wrzucał co jakiś czas na forum propozycję wyjazdów i jak zgłoszą się chętni, to będziemy jechać. Nie zgłoszą się – to trudno.
2. Miejscówki, które będę proponował, to oczywiście normalne pola speedowe (np. pole Skilla na ulicy golfowej), ale też pola/hale mniej kojarzące się ze speedem (np. Gamp czy Zalesie Górne) ale pozwalające na dość dynamiczne i krótkie gry. Ostatnio Słodki wyszedł z bardzo ciekawą inicjatywą – rozstawia balony w lesie, między drzewami i budynkami. Jak dla mnie jest to strzał w dziesiątkę.
3. Przystępując do tego związku wypadałoby posiadać marker speedowy. Aczkolwiek moja „oferta” skierowana jest głównie do graczy leśnych, więc wiem, że z tym może być problem. Jeśli posiadasz marker w miarę mały, np. Sp-1, to problemu nie ma, ale jeśli posiadasz np. Sp-8…. To trzeba będzie kombinować. Na chwilę obecną posiadam w zapasie Ego 8, które zawsze mogę w razie potrzeby pożyczać.
4. Specyfika speedballa dość mocno odbiega od woodsballa. Panuje przekonanie, że osoba grająca w speedball poradzi sobie w lesie, ale na odwrót już niekoniecznie. Dlatego osobiście polecam zapisanie się na serię zajęć na Akademii Skilla (jest to około 5 zajęć, po jednym co tydzień). Oczywiście nic na siłę, ale jak chce się w miarę ogarniać sytuację na polu – to naprawdę pomaga. Z resztą nie tylko przy grze w speeda, w lesie tak samo.
5. Żadnych regularnych treningów nie będzie, bo nikt (ja też) nie ma na to czasu ani chęci – treningi są bardzo żmudne i męczące. :> I biorąc pod uwagę specyfikę tego związku, całkiem niepotrzebne. Ja będę starał się pomagać na początku, jak będę potrafił.
6. Wyjść na turnieje też nie przewiduję. Ze względu na specyfikę związku jest to raczej bez sensu – po prostu nie mielibyśmy większych szans. Oczywiście jeśli będzie wola członków, można pomyśleć nad jakimiś amatorskimi turniejami typu PLP Dywizja III, WALP, Pabianice. Ale tu już inicjatywa musi wyjść od członków. Mi się nie chce
i na pewno nie będę nikogo namawiał na żadne turnieje.
7. Kilka osób z Legionu wiązało z tym związkiem nadzieję na wystąpienie Legionu na Turnieju Drużyn Leśnych (TDL). Ja uważam znów, że ze względu na specyfikacje związku jest to bez sensu. TDL to praktycznie czysty czysta gra speedballowa (nie ma znaczenia, że w lesie) w której występują czołowe polskie drużyny. Więc bez regularnych treningów, maksymalnego zgrania i nakierowania się raczej na speedball niż na woodsball – sukcesów nie wróżę. Oczywiście jeśli będzie wola związku, żeby na takowy turniej pojechać, to proszę bardzo. Tylko pamiętajcie, że trzeba zebrać drużynę ośmioosobową i przynajmniej ze 2 osoby w zapasie. Podobnie jak wyżej: Mi się nie chce
i na pewno nie będę nikogo namawiał na żadne turnieje. Ja byłem na TDL-u rok temu i… szału nie ma – turniej jak turniej. xD
8. Zakładam ten wątek na forum otwartym i wnoszę do szefostwa wniosek o pozwolenie dołączania się do tego związku osób kandydujących do Legionu i osób całkowicie nie związanych z Legionem.
9. [Dotyczy tylko osób należących do Legionu Chotomów i do Związku Taktycznego] Wnoszę do szefostwa wniosek o wliczanie w poczet gier Związku Taktycznego gry odbyte w związku speedowym. Jeśli ktoś będzie chciał bawić się i tu i tu, to „odrobienie” 10-ciu gier w Związku Taktycznym i jeszcze zabawa w speeda może pochłaniać za dużo czasu.
10. Zapraszam do zabawy też zatwardziałych leśników. Zawsze można zacząć od Zalesia (które de facto jest polem leśnym) i Gampa – w tych miejscach naprawdę jest fajnie.
Nikt Wam nie każe od razu przebierać się w piżamy i przytulać do balonów. I najważniejsze – wyjazdy np. do Gampa nigdy nie pochłaniają całego dnia. Zwykle jest to wypad na 2-3 godziny, więc rano można pograć, a popołudnie spędzić z rodzinką.
I to chyba na razie tyle. Jak jeszcze coś mi wpadnie do głowy, to będę pisał. Dyskusję uważam za otwartą. Pamiętajcie, że to Wasze pomysły będą tworzyć ten związek.
Komentarze