UNIT 03
14-12-2011
5:48:24
1) Dla kogo to impreza?
Tego typu imprezy zainteresują tych z nas którym np. podoba się Saltus. Jest na nich zdecydowanie więcej łażenia niż samego strzelania. Przez całą imprezę brałem udział w 2 potyczkach z czego w drugiej akcji zszedłem jako pierwszy od ognia swoich. Większość z uczestników zaliczyła tylko jedna potyczkę nocną która trwała z 5 min a podkradania było co najmniej 1,5-2 h i powrót z akcji 6 km po lesie w nocy przy1- 2°C.
Osoby zainteresowane powinny się zaopatrzyć w dobre radia i najlepiej w GPS. Oczywiście zalecane jest biegłe posługiwanie się jednym jak i drugim sprzętem.
2)Kondycja.
Według mnie może nie trzeba się jakoś specjalnie przygotowywać kondycyjne ale z pewnością trzeba być nastawionym na duży wysiłek żeby potem nie marudzić i nie wkurwiać reszty ekipy. Ostatecznie na te imprezy nie jeżdżą supermeni tylko biurmeni.
3) Sprzęt.
Na tej imprezie oczywiście mile widziane były klamki para militarne jednak nie było takiego przymusu.
Natomiast obowiązywała zasada że w spłuczce powinno być 50 kul a w magazynkach łącznie można mieć 150 kul. To razem dawał 200 kul na wyjście w pole.
Nie wszyscy mieli małe spłuczki, cześć ludzi wypełniała swoje duże spłuczki gąbką i w ten sposób zmniejszali ich pojemność.
Co najważniejsze sprzęt powinien byś gotowy do imprezy po złożeniu. Ponieważ nocowaliśmy w remizie strażackiej w środku wsi mowy nie było aby go schronowa a nawet przestrzelić. O stanie sprzętu dowiadywałeś się dopiero w polu 2-3 kim od bazy. W tej sytuacji wszelkie naprawy i sprawdzanie robimy w domu a na imprezę, przywozimy klamkę gotowa do zabawy.
4) Regulamin
Oczywiście może ulegać zmianie na każdej imprezie więc nie będę się nad tym rozwodził.
5) Punktacja.
Absolutny brak kunktacji na imprezie. Niema czegoś takiego jak punkty. Ostatecznie na wojnie tez nie ma punktów tylko zadania. Dlatego albo zadanie wykonałeś albo nie.
6) Koszty.
Mnie impreza kosztowała jakieś 400-500 zł. To koszt z którymi należy się liczyć przy tak dalekich wyjazdach.
7) Czy wybieram się na następna taką imprezę?
Oczywiście że tak i te klimaty odpowiadają.
To teraz w telegraficznym skrócie co tam się działo.
Piątek.
W piątek wieczorem (po zmroku wywieziono nas pod śmigłowiec gdzie mieliśmy przetrenować wsiadanie i wysiadanie ze śmigłowca, dowódcy drużyn dodatkowo zostali poinstruowani o komunikacji z pilotem w trakcie startu i lądowania śmigłowca. Następnie powrót do bazy i odprawa informacje o zadaniach a potem szkolenie po łebkach z zasad udzielania pierwszej pomocy na froncie. A no koniec szkolenie dla radiowców. Poszedłem spać.
Sobota.
Miała być pobudka o 3.00 ale wszystko się opóźniało i było około 7. Wyjazd na lądowisko mojej grupy potem desant na leśnej polania i w las. Do wieczora w zasadzie wszystkie grupy łaziły po lesie i albo szukały pozycji radaru przeciwnika albo szukały swoich niedobitków z “poprzedniej akcji”. w tym czasie doszło do odnalezienia tylko jednej grupy niedobitków i do dwóch potyczek z przeciwnikiem. Należy zaznaczyć że mieliśmy wyraźny rozkaz aby nie wchodzić w kontakt z przeciwnikiem na tym etapie działań. Przed zmrokiem zaczęto nas zwozić do bazy i odbyła się odprawa na której przedstawiono nam plan na nocną akcje zniszczenia radaru. Następnie zapakowano nas na odkrytą ciężarówkę i wywieziono w rejon skąd miał być wyprowadzony atak. Musieliśmy tam czekać na drugi kurs ciężarówki bo wszyscy się nie zmieściliśmy. W tym czasie mała grupa sabotażowa udała się pod pozycje przeciwnika dokładnie z drugiej strony. Po przyjeździe ciężarówki główne silu zaczely się przedzierać w kierunku wrogiej bazy. Po dotarciu na pozycje wyjściowe nastąpił symulowany atak grupy sabotażowej a wkrótce potem uderzenie głównych sil które absolutnie zaskoczyło przeciwnika i go zdewastował. Oczywiście zadanie zostało wykonanie. Ciekawostką jest fakt iż w czasie tego nocnego ataku mieliśmy 11 “zabitych” i 2 rannych. Z tych 11 “zabitych” ośmiu twierdziło że dostali od swoich. Po tej akcji udaliśmy się na pieszo do bazy. A ci co przeżyli nocny atak tuszyli jeszcze w las odnaleźć rozbitków których nie udało się zlokalizować za dnia.
Niedziela.
Szybka pobudka, pakowanie i powrót do Warszawy około 10 h.
Autor: Paulus
Linki i galerie z tej imprezy:
http://www.military-paintball.pl/?p=64
http://zidas35.rajce.idnes.cz/PAINTBALL_15_-_17.10.2010_44_79_Unit_3_Wilkowice,_Polsko/
http://picasaweb.google.com/ligapaintball.pl/UNIT3SAWNO1517102010R#
http://picasaweb.google.com/sylwester122277/Unit03#
http://picasaweb.google.com/WWMonolit/Unit3?authkey=Gv1sRgCKCNyLvvlr6aAQ&feat=directlink#
http://picasaweb.google.com/Skura1978/Unit031617102010DarOwo#
Komentarze
Preocogue
15-12-2011
2:27:1 With pain in the eye injury unflinching beds proctosedyl supp diplomatic rhetorics pastules cortisone cream topical outlandish occupants new steris 3013 join midriff