Unit 4 14-12-2011 5:48:24

Odbył się w dniach 7-9.01.2011r.
Z naszej drużyny wybrały się dwie osoby Generał i Paulus jako medyk.
Występowali oni po stronie “Federacji Syberyjskiej”.
Dzień pierwszy czyli 07.01.2011r upłynął pod znakiem szkoleń z:
1) Wykorzystanie pojazdów na współczesnym polu walki
2) Zatrzymywanie pojazdów wg procedur NATO
3) Medycyna II strefy pola walki
4) Zatrzymanie i przeszukiwanie osób.
Wieczorem położyliśmy się spać w śród krzątania i przygotowań do porannego, planowanego na 04.00, wymarszu. Trzeba zaznaczyć że pierwsze grupy zwiadowcze miału już wyruszyć w teren od godziny 23.00.
Poranny wyjazd przesunął z godziny 04.00 na 06.00 choć ostatnie 2 h zasadniczo drzemaliśmy już w mundurach. Pogoda tego dnia była nie sprzyjająca takim akcjom. Było „ciepło” temperatury lekko ponad zerem. W wyniku tych temperatur śnieg w lesie topniał i był mokry, samochody na leśnych drogach grzęzły i się zakopywały.
Walki w czasie spotkań były sporadyczne choć od rana zaczęliśmy zdobywać przewagę nad przeciwnikiem zdobywając w ciągu kilku godzin nawet 5 jeńców nie tracąc żadnego choć bez zabitych i rannych się nie obeszło. W ciągu całego dnia zdobyliśmy 3 z 4 lokalizatorów wraz z naukowcami (jeden został zabity). Późnym popołudniem lokalizator pokazał nam że ostatni z naukowców którego mieliśmy odnaleźć jest już w rękach wroga. Ciekawostką jest fakt iż jednym z naukowców okazała się dziewczyna która nie dość że co najmniej 3 razy próbowała nam nawiać do tego stopnia że w bazie została przywiązana do koła zapasowego, to jeszcze wodziła nas za nos bo miała w kieszeni lokalizator do którego się nie przyznała a my jak durnie lataliśmy po lesie i go szukaliśmy.
Wieczorem około 20.00 dowództwo podjęło decyzję o wymarszu w celu zajęcia dogodnych pozycji na „lotnisku” gdzie mieliśmy przekazać naszych naukowców.
W trakcje tego przemarszu doszło do największej potyczki. Wpadliśmy w zasadzkę zastawioną przez przeciwnika. Jednak mieliśmy przewagę liczebną i po walce oddział przeciwnika został rozbity. Straty po obu stronach wyniosły zdaje się po 7 ludzi i kilku rannych. Po dłuższej chwili ruszyliśmy dalej w stronę „lotniska”. Tam zajęliśmy pozycje i czekaliśmy do 24.00 na „samolot” który miał przejął naukowców. Te ostatni 2,5 godziny oczekiwania były bardzo przykre. Marzliśmy albo w śniegu na posterunkach albo w nieogrzewanych samochodach z wyłączonymi silnikami (aby nie robić hałasu). Jeśli doda się do tego fakt że większość z nas po całodziennych działaniach była mocno zmęczona i przemoczona a temperatura zaczęła spadać poniżej 0 stopni to staje się jasne że te ostatni chwile dłużyły się okrutnie. W końcu „przyleciał” transport i zabrał naukowców. Zrobiliśmy sobie pamiątkowe zdjęcie i część z nas żałowała że wróg się nie pojawił i nie próbował przeszkodzić nam w odesłaniu przesyłki.
Rozpoczął się długi powrót do bazy naszymi pojazdami. Po dojechaniu do bazy dowiedzieliśmy się że o 2.00 czy o 3.00 przeciwnik ma oddać swojego naukowca na tym samym lotnisku. Wtedy zrozumieliśmy czemu nam nie przeszkadzali. Oni szykowali swoja przesyłkę i nie chcieli marnować sil a może tak jak my niewiedzieni o której oddajemy „przesyłki”.

Myślę że była to udana impreza dla tych co lubią imprezy Milsimowe. Ja osobiście szykuje się na następną.

 

 

Paulus.
 


Komentarze


Projekt i wykonanie: Adam Czajkowski - www.jcd.pl