Wzgórze Złamanych Serc
Wzgórze Złamanych Serc
25.07.2009 Sobota 7:00 rano -Tym razem zawitaliśmy w liczbie 6 legionistów na sobotnim scenariuszu „WZGÓRZE ZŁAMANYCH SERC” organizowanym przez kolegów z PAINTBALL.COM.PL
Fort Chrzanów zalesiony kompleks forteczny z XIX wieku położony na obrzeżach Warszawy – ok 6 ha powierzchni oddającej niesamowity klimat dla lubiących trochę lasu i budynków. W takich klimatach Legioniści czują się wprost wyśmienicie.-zapewne przez to, że teren bardzo przypomina nasz morderczy Janówek.
Dużym plusem jest idealna pogoda - krótkie przygotowania poprzedzone uzupełnieniem płynów:) ze znajomymi i szykujemy się do wyjścia.

...Dla bezpieczeństwa podzieliliśmy się na mniejsze 4-5 osobowe zespoły. Legion wraz Pretorianami i resztą zespołu od razu zaczęli realizować wytyczone zadania... Już na początku co po niektórzy biorą 4 jeńców bez jednego strzału :) to nastraja bardzo pozytywnie... wreszcie będziemy mogli spokojnie pograć.
Szybkie rajdy na wysunięte pozycje przeciwnika przełożyły się na kolejne choć powolne zdobycie tak cennych punktów. Długo będę pamiętać jeszcze próbę zdobycia fortyfikacji od strony naszej bazy- sytuacja beznadziejna wręcz nie do opanowania -trup ściele się gęsto - brak jakichkolwiek pomysłów na wejście do środka -mało czasu- bardzo silny i skuteczny ostrzał -prawdopodobnie chłopaków z DOP albo WWW ale czy to ważne - nikt teraz o tym nie myśli... próba dojścia do murku ...ból...dostałem...fuck...trzeba iść do szpitala -mijam Hudego nawet mnie nie zauważył ...nadal walczy -zastanawiam się skąd u skurczybyka takie zacięcie :) ...jeszcze tylko górka i spotykam Pretorian :) niosą kolejną żółtą flagę to znak ,że zbieramy coraz więcej punktów. ... Jeszcze tylko łyk zimnej wody ...jestem w niebie.

Po kolejnej naradzie w bazie Vietcongu pchamy większość sił w stronę budynku -za wszelką cenę musimy go zdobyć -chociażby dlatego że czas pędzi nieubłaganie ,a w środku jeszcze ktoś jest i niemiłosiernie wybija każdego żółtego ,który próbuje się tam zbliżyć .
Scenariusz do przewidzenia -większość wraca z bezpośrednim trafieniem- sytuacja beznadziejna...może od drugiej strony?... Ostatnie rozkazy Generała i Legion z Pretorianami zajmuje pozycje od strony lasu po prawej stronie bazy niebieskich -teraz tylko czekamy na info kiedy i jak uderzymy.
...mijamy kolejną żółtą flagę ...- niech spokojnie leży ...nie o to teraz chodzi... Niestety sędziowie nie pozwalają nam na rajd koło bazy przeciwnika -podobno zbyt blisko i niebezpiecznie -Medyk decyduje ... wycofujemy się... Dołączamy do osłabionej lecz zajadle walczącej ekipy po stronie lewej... ktoś rzucił świecę dymną ...wreszcie jakieś bezpieczne pole manewru i możliwość prześlizgnięcia się niezauważonym...
... ten niesamowity odgłos przelatujących blisko kulek...może mnie nie trafi -pomyślałem przez chwilę :)
...tym razem uda się na pewno...

Powoli ale ze sporymi stratami udaje nam się zepchnąć niebieskich do dalszych pomieszczeń fortyfikacji co w takim wypadku pozwala żółtym na szybkie wejście no środka i zajęcie dogodnych pozycji.
Wciąż słyszę przerażający świst kulek nad głową -to naprawę daje do myślenia...
Jesteśmy w środku ufff ...nareszcie -połowa sukcesu- zajmujemy po kolei następne pomieszczenia..
...ślisko jak cholera – musiała być tu niezła jatka ...trzeba patrzeć też pod nogi – łatwo zaliczyć glebę.
...Maska paruje niemiłosiernie- zastanawiam się czy już nie czas zmienić szybkę...
...Zarembik częstuje papierosem ...relaks ...-trochę niewygodnie w masce ale jakoś dajemy rade...
większość z naszej ekipy ciągnie do przodu ciągle zdobywając kolejne pomieszczenia- my zostajemy -już nie te lata :)- zaczynamy dyskutować o przebiegu gry ... czas ochłonąć...
Widzę Zbenia z Generałem -ciągną do przodu – za nimi Hudy z Nolkiem czyli cała ekipa kolesi z ADHD :) - nawet nas nie zauważyli ...
Po krótkiej chwili szala zwycięstwa przechyliła się a nasza stronę -niebiescy nie byli w stanie bezpiecznie już wyjść od strony swojej bazy -skutecznie atakowani z góry i z dołu
jeszcze tylko pamiątkowe zdjęcie w czwórkę pod gradem kul przeciwnika :) (to już chyba standard)
Schodzimy wygrani - uff warto było!!!
Fort Chrzanów stał się jednym z ulubionych i miło wspominanych miejsc Legionu Chotomów.
Choć wystąpiliśmy w bardzo okrojonym składzie pozwoliło nam to na bardzo szybką i zarazem taktyczną grę.
Teren bardzo urozmaicony- dużo pagórków ,małych wąwozów , gęsto i rzadko zalesionych polanek.
Mam tylko nadzieje ze wkrótce pojawimy się tam większa ekipą bo teren jest wprost wyśmienity na wszelkie scenariusze jak i na mniejsze weekendowe potyczki.
Nie mógłbym i tym razem nie podziękować ekipie Paintball.com.pl za extra zabawę - a chłopakom z Legionu Chotomów za niejednokrotne uratowanie dupska podczas zdobywania metr po metrze pozycji niebieskich.
Po raz kolejny dowiedliśmy, że realizacja z góry wytyczonych zadań przekłada się na końcowy efekt i wygraną.
Wielkie dzięki .
Myślę że rajd na pozycje wroga razem z Nolkiem ,Zarembikem i Zbeniem wpiszą się na stałe w historie Legionu Chotomów- kto nie był niech żałuje :)
... z wami chłopaki idę na każdą wojnę !!!
TOMMY